Monday, 23 November 2015

Zapomniane dzień dobry

I znowu minęło kilka tygodni podczas których zaglądałam bardzo rzadko na swojego bloga. Wracając pobieżnie do ostatniej notatki z ogromnym zdziwieniem odkryłam, że nie napisałam niczego nowego od ponad miesiąca. Szczerze mówiąc od momentu rozpoczęcia studiów kartki z kalendarza zmieniają się tak szybko, że czasami nawet nie mam chwili, aby zastanowić się, jakie czynności wypełniały mi ostatnie dni. Niestety listopad jest bardzo słodkim, ale i gorzkim miesiącem. Słodkim bo dokonaliśmy kolejnego kroku w drodze ''oszczędzanie''. Może to zabrzmi idiotycznie, ale udało nam się zaoszczędzić 8% wartości naszego kredytu. Jeszcze do niedawna słysząc takie stwierdzenie wywróciłabym oczami i roześmiała się w głos. Jednakże od kilku tygodni  ćwiczę na własnej skórze pewną postawę, która objawia się tym, że cieszę się z każdego (nawet maleńkiego kroczku do przodu). Pod koniec zeszłego tygodnia zamówiliśmy kolejne rzeczy do domu ( z myślą już o Bożym Narodzeniu). Do tej pory mieliśmy tylko 2 komplety talerzy ( w sumie na 12 osób) plus jakieś ''codzienne'', które są mocno niekompletne. W związku z tym postanowiliśmy kupić jeszcze jeden komplet (wszystko z firmy Luminarc). Teraz jesteśmy już spokojni, że tym razem obędzie się bez nerwówki pod tytułem ''trzeba myć talerze na już bo nie ma czystych, żeby komuś wymienić''. Poza talerzami zaopatrzyliśmy się też w kubki Luminarca z serii ''Morning''. Kubki są ciężkie i stabilne, i co najważniejsze, mają większą pojemność niż standardowe bo 320 ml. Kubki w takiej ilości (15 sztuk) nieco ograniczyły przestrzeń w szafce dlatego też na dniach muszę wystawić to z czym my chcemy się pożegnać (np. szklanki z Krosna), a co może posłużyć jeszcze komuś innemu. Z jednej strony szkoda mi wyrzucać dobre szklanki, ale nie jestem przekonana czy np. 6 kubków z Coca Coli jest nam tak niezbędnym do życia. Ostatnim zakupem była walizka ze sztućcami. Jedną już dostaliśmy na parapetówkę (zdecydowanie najlepszy i najbardziej praktyczny prezent). Tuż przed moimi urodzinami musieliśmy dokupić na już zestaw sztućców i niestety w tym przypadku sprawdziło się powiedzenie, że ''co nagle, to po diable''. Sztućce (na 6 osób czyli 24 elementy) kosztowały nas ok. 40 złotych, ale niestety okazały się szajsem totalnym. Lekkie, nieporęczne i absolutnie nie pasujące do tych '' z walizki''. Podjęliśmy więc męską decyzję, aby z pożegnać się z nimi i jednocześnie zakupić jeszcze jedną walizkę. Po tych zakupach jestem absolutnie spokojna o nasze zasoby kuchenne. Oczywiście, gdyby bardzo chcieć się przyczepić, to znalazłoby się jeszcze parę innych rzeczy do zakupienia (jak chociażby garnki) , ale jak pisałam na samym początku-cieszę się z takiej rzeczy, która zmienia na plus nasze cztery ściany.

Napisałam o pozytywnych. W takim razie co z negatywami? Niestety listopad stoi pod znakiem zdrowia, a raczej chorób. Najpierw Luby się rozłożył, potem ja. A na samym końcu odwiedziły mnie jeszcze problemy stomatologiczne, które były związane z powstałym na dziąśle ropniem. No cóż ... Nigdy o tym nie pisałam tutaj bo to nie jest żaden powód do chwalenia się, ale niestety jestem jedną z tych osób, które panicznie boją się dentysty. Jednak w zeszłą niedzielę musiałam już go odwiedzić bo nie dosyć, że lewa część mojej twarzy bardzo spuchła (na tyle, że miałam ograniczone widzenie na lewe oko), to jeszcze dziąsło bolało mnie mocno, że żadne silne przeciwbólowe leki nie dawały rady. O ile niedzielna, poniedziałkowa i wtorkowa wizyta były znośne, o tyle środowa znowu zwaliła mnie z nóg. W środę przyjął mnie kolejny stomatolog (przychodnia do której zgłosiłam się pracuje w godzinach 8-22, więc codziennie od rana przyjmuje ktoś inny), którego podejście i delikatność ( a raczej jej brak) spowodowały, że całą powrotną drogę do domu przepłakałam. Jednak nie mogłam sobie pozwolić, że zaniechać sprawę i tak w zeszły piątek trafiłam do kolejnego stomatologa (tym razem z polecenia). Okazało się, że przyczyną problemu jest ósemka ... Pomimo ogromnym obaw zdecydowałam się podjąć leczenie i w piątek zjawię się u stomatologa, żeby zrobić porządek z tym zębem. Trzymajcie kciuki ...



No comments:

Post a Comment

Witaj Drogi Gościu w moim internetowym zakątku.
Jest mi bardzo miło, że chcesz zostawić po sobie ślad, ale proszę jednocześnie, abyś zastosował się do kilku prostych zasad:

1.Podpisujemy się
2.Nie obrażamy świata
3.konstruktywna krytyka mile widziana
4.zostawiamy adres mailowy/adres bloga.

Dziękuję i pozdrawiam!
Justyna