Friday, 16 October 2015

Poranny zgon czyli godzina ósma nie jest moim przeznaczeniem

Niestety mam wątpliwą przyjemność zaczynania zajęć o ósmej dwa razy w tygodniu. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Ba, sama tak ustawiłam swoje zajęcia. Niestety kończenie pracy o 20 robi swoje, a popołudniowe zmiany Lubego dokładają kilka groszy. Te kilka rzeczy doprowadza do sytuacji, gdy moja głowa przy poduszce ląduje przed północą. 23 to idealna pora na streszczenie wydarzeń kończącego się dnia, posiłek (!!!) czy peeling. Tak więc przesypiając około 6 godzin rozpoczęłam dzisiejszy poranek od myśli, iż ''wreszcie'' i na mnie padło bo chyba przeziębienie otoczyło mnie swoją czułą opiekę. Podjęłam jednak wysiłek w postaci porannej lekcji z uczennicą, potem szybciutko pobiegłam na własne zajęcia (PNJA-uwielbiam!), żeby raptem po 2 godzinach wrócić do pracy, którą zakończyłam niecałe 2 godziny temu. Po przeziębieniu nie ma ani śladu :D 

Wczoraj dostałam pewien list polecony, który zawierał niezwykle istotną wiadomość. We wtorek muszę pojechać do innego miasta, żeby podjąć kolejny krok w stronę wyjaśnienia pewnej (nieprzyjemnej dla mnie) sprawy, która wydarzyła się kilka miesięcy. Gdybym była osobą wierzącą, to bym stwierdziła, że ''Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy''. Mam szczerą nadzieję, że wszystko ułoży się po mojej myśli, a pewna osoba wreszcie przekona się, że nie warto robić mnie w bambuko.

Kolejną rzeczą o którą muszę zawalczyć jest zachowanie spółdzielni do której należy ''nasz'' blok. Przez ostatnie 6 miesięcy mieliśmy remont bloku (ocieplenie). Cel wspaniały, gorzej z wykonaniem. Robotnicy zachowują się jak ostatni ciule i dzięki ich wspaniałej organizacji pracy ściany wejścia do naszej klatki schodowej zostały zalane, co skutkuje popękaną farbą i kałużami. Widok boski, ale władze spółdzielni nie robią sobie zbyt wiele z tego. Czas wytoczyć cięższe armaty.

Niestety ostatni czas upewnił mnie w przekonaniu, iż w kontaktach z ludźmi należy krótko i otwarcie mówić o swoich oczekiwaniach i egzekwować własne prawa. Pomimo tego, że bardzo chciałabym być serdeczną i ciepłą osobą, zachowanie innych potrafi doprowadzić mnie do szewskiej pasji, więc wychodzę na zołzę.

Dziwne są ostatnie dni.

No comments:

Post a Comment

Witaj Drogi Gościu w moim internetowym zakątku.
Jest mi bardzo miło, że chcesz zostawić po sobie ślad, ale proszę jednocześnie, abyś zastosował się do kilku prostych zasad:

1.Podpisujemy się
2.Nie obrażamy świata
3.konstruktywna krytyka mile widziana
4.zostawiamy adres mailowy/adres bloga.

Dziękuję i pozdrawiam!
Justyna