Monday, 19 October 2015

Kilka słów o intensywnych weekendzie i kilka refleksji urodzinowych + zdjęcia króliczego tortu

Tak!
Skończyłam 28 lat. Ludzie dookoła mnie jak się z tym czuję. Jest to o tyle zabawne, że nie nigdy nie miałam hopla na punkcie swojego wieku. Jednakże mogę z całkowitą szczerością powiedzieć, że z każdym rokiem lubię siebie coraz bardziej. Zdecydowanie nie chciałabym wrócić do czasu, gdy miałam mniej niż 20 lat. Z każdym rokiem jestem coraz bardziej świadoma swoich pragnień, jak i priorytetów. Wiem, już jakimi smakami życia mogę się zajadać każdego dnia, a jakich nie trawię. Wiem, co chciałabym w sobie zmienić i wiem w jaki sposób mogę do tego dążyć. Przestałam obsesyjnie traktować siebie jako produkt do sprzedania. Przestałam mieć potrzebę bycia lubianą przez wszystkich dookoła. Nie zgadzam się na udawanie kogoś, kim nie jestem tylko po to, by zaskarbić sobie czyjąś sympatię. Realizuję się zawodowo i chociaż bywają momenty zwątpienia, to jednak dalej kroczę ścieżką, która jest dla mnie przeznaczona i na której czuję się dobrze. Powolutku też (baardzo powolutku) dojrzewam do myśli o rodzicielstwie. Jeszcze parę lat temu zarzekałam się, że absolutnie nie chcę mieć dzieci, jednak obecnie jestem na etapie, kiedy dopuszczam do siebie myśl, że pewnego dnia nasza rodzina się powiększy.

A propos imprezy urodzinowej-było cudownie!
Luby absolutnie stanął na wysokości zadania. W sobotę pracowałam od 9 do 14, potem długie zakupy. Odebraliśmy tort (przepiękny!) i wreszcie zawitaliśmy do sklepu, żeby kupić nowy dzwonek. wybraliśmy ten najbardziej wypasiony. Można własne pliki mp3 wgrywać, więc melodia będzie zawsze nawiązywać do okoliczności. Póki co mamy diaboliczny śmiech(ciekawe czemu ...). Kupiliśmy jeszcze talerze i sztućce, chociaż z tych drugich jestem średnio zadowolona. Tak to jest, gdy kupujesz coś w biegu zanim wcześniej na spokojnie zamówić przez internet. U koleżanki na FB podpatrzyłam przepiękne talerze. Jak się później okazało-firmy Rosenthal. Zestaw, który wypatrzyłam kosztuje tyle, ile można by wydać na wypasione wakacje. No cóż...Może jak kiedyś nie będę miała, co z pieniędzmi robić ;-). Niedziela zaś była nie tylko dniem przeznaczonym na imprezę urodzinową, ale również na pracę. Rano musiałam jechać do Miasteczka, gdzie uczę zaocznych licealistów. Miałam skromną nadzieję, że po powrocie będę mogła chwilkę poświęcić na przygotowania na zajęcia na studiach, ale tyle rzeczy było koniecznych do zrobienia, że za obowiązki studenckie wzięłam się grubo po 20 stej. W każdym razie na imprezie urodzinowej zawitało do nas 13 osób dorosłych i 5 dzieci. Było tłoczno i gwarno. 

A dzisiaj od ósmej już zajęcia. Najpierw PNJA, potem zajęcia z pisania. Eh, chciałabym napisać-byle do weekendu, ale nie napiszę. Jestem zmęczona bo spanie o 6 godzin  nie jest idealnym rozwiązaniem dla mnie, ale czuję się szczęśliwa i spełniona.

I z tym pozytywnym przesłaniem życzę Wam udanego tygodnia:):)
Ps. I jeszcze zdjęcia króliczego tortu


4 comments:

Witaj Drogi Gościu w moim internetowym zakątku.
Jest mi bardzo miło, że chcesz zostawić po sobie ślad, ale proszę jednocześnie, abyś zastosował się do kilku prostych zasad:

1.Podpisujemy się
2.Nie obrażamy świata
3.konstruktywna krytyka mile widziana
4.zostawiamy adres mailowy/adres bloga.

Dziękuję i pozdrawiam!
Justyna