Monday, 21 September 2015

#7 Tygodnik trochę o wrzosach, o tęsknocie za Dropsem i oszczędzaniu

Wrzos-po angielsku heather, po francusku bruyere. A po mojemu? Wrzos to najlepsze wspomnienie nadchodzącej jesieni. Wrzos to symbol miejsca, które kiedyś chciałabym odwiedzić. I  w końcu wrzos to najważniejszy element minionego tygodnia.
W czwartkowy wieczór przypadkiem zajrzałam do Biedronki, gdzie dawno mnie już nie było. Zaraz przy wejściu stały kwiaty:wrzosy, wrzośce i kaktusy. Jedyne te pierwsze przemawiają do mnie, więc zdecydowałam się na jedną sztukę. Kot nie byłby sobą, gdyby nie spróbował obgryzać, w końcu kocia trawa to za mało dla naszej wariatki. W tym tygodniu dostaliśmy również prezent od naszych skrzydłokwiatów, które podarowały nam dwa maleńkie kwiatki. Od dłuższego czasu skrzydłokwiaty bardzo się rozstają, ale niestety tylko w postaci liści. Cudownie było zauważyć te białe zwinięte maleństwa wśród wielu liści. Nie od dziś wiadomo, że życie to czas powitań i pożegnań. Dzisiaj zdecydowałam o pożegnaniu się z melonem, którego najlepsze dni skończyły się wraz z dużą ilością słońca i wysoką temperaturą.

Dzisiaj mija równy tydzień od momentu, gdy pożegnaliśmy się z Dropsem. Brakuje jej strasznie ... Zwierzaki  niby zachowują się ''normalnie'', ale czasem łapie je jakaś melancholia każąca siedzieć cichutko w kąciku i pogrążaniu się w zadumie. Mamy na oku dwie uszatki. Obydwie to dziewczyny pół lub w całości hodowlańce. Przebywają obecnie dosyć daleko bo jedna w Sopocie, a druga gdzieś w południowej Polsce. Jeszcze dzisiaj wyślemy formularz zgłoszeniowy i pozostanie nam tylko czekać. 

Wczoraj również musieliśmy się sporo naczekać bo Luby postanowił przekonać mnie do kurczaka, którego (co muszę przyznać ze wstydem) jadam zazwyczaj tylko w postaci piersi. Luby obrał sobie na punkt honoru przekonanie mnie do innych elementów z kurczaka, więc wczoraj postanowił zrobić kurczaka w omlecie z warzywami. Niestety było to jedno z tych dań, które po pierwsze są stosunkowo drogie ( 9  jaj z wolnego wybiegu :P), kaloryczne (jaja) i bardzo pracochłonne. W smaku dobre, ale nie na tyle pyszne, abyśmy wrócili jeszcze do tego przepisu. Wczoraj poza omletem zaszaleliśmy z sałatką warzywną (pomidor, ogórek, tofu, szynka konserwowa, groszek, kukurydza i mix sałat), pastą do kanapek (makrela, jajka i ogórek kiszony) i jesiennym ciastem z jabłkami i gruszkami. Lodówka pełna do końca tygodnia ;-)

I ostatnia rzecz o której chcę wspomnieć to ciekawa dyskusja na moim profilu na FB. Rozmawialiśmy o mieszkaniach i kredytach hipotecznych. Od pewnego czasu rozmawiając na te tematy czuję się odmieńcem bo zawsze mówię, że żyjemy skromnie bo chcemy szybciej spłacić kredyt (mamy kredyt na 15 lat) i móc wreszcie wyremontować mieszkanie (które tak nawiasem mówiąc odkrywa przed nami coraz to lepsze ''kwiatki'' po poprzednich właścicielach). Taka opinia często spotyka się z niezrozumieniem bo wedle jednej z moich znajomych ''nie można się ograniczać teraz bo jeżeli teraz będziemy się ograniczać, to kiedy będziemy szaleć''? Kiedyś sytuacje w których słyszałam o kimś, kto mieszkanie dostał (czy to po dziadkach czy po rodzicach)  wywoływały we mnie smutek bo sama nie mogłam doczekać się własnych czterech ścian. Ale potem pomyślałam sobie: dziewczyno, taki jest świat. Są osoby, które dziedziczą i cztery mieszkania i którym rodzice fundują wesele, a potem wspierają finansowo bardzo mocno. Są i też osoby, które nie dostały nic. Nie zaliczam się do żadnej z tych grup, ale mój punkt widzenia to: jestem zdrowa, więc powolutku mogę zapracować na spełnianie swoich marzeń. W związku z tym we wrześniu założyliśmy nowe konto oszczędnościowe na którym ''coś'' już jest, To ''coś'' nie ma monstrualnych rozmiarów, ale pierwsze konto oszczędnościowe założone bodajże 5 lat temu zaczynało funkcjonować od bodajże 100 złotych.

Z taką pozytywną myślą żegnam Was życzą jednocześnie przyjemnego i spełnionego tygodnia :)

No comments:

Post a Comment

Witaj Drogi Gościu w moim internetowym zakątku.
Jest mi bardzo miło, że chcesz zostawić po sobie ślad, ale proszę jednocześnie, abyś zastosował się do kilku prostych zasad:

1.Podpisujemy się
2.Nie obrażamy świata
3.konstruktywna krytyka mile widziana
4.zostawiamy adres mailowy/adres bloga.

Dziękuję i pozdrawiam!
Justyna