Monday, 14 September 2015

#6 Tygodnik Kilka słów o zakupach językowych, cmentarzu i rodzinie część 2

Tak więc choroba Dropsa była tematem numer jeden w czasie weekendu. Baliśmy się zostawiać ją samą na dłuższy czas, ale musieliśmy niestety parę razy wyjść. W sobotni poranek odwiedziłam księgarnię Polanglo, gdzie zamówiłam książki do pracy. W tym roku do gustu przypadły mi pozycje wydawnictwa Oxford - Team Up i Steps in English. Z tych tytułów korzystam zarówno z czwarto jak i piątoklasistami. Obydwie książki wydają się być sensowne, chociaż w porównaniu do np. Starlandu  są zdecydowanie za proste ... Poza podręcznikami do szkoły podstawowej postanowiłam również zakupić książkę wydaną przez Pearsona do gimnazjum czyli ''Next Move'' część druga i trzecia. Już w zeszłym roku miałam apetyt na ten tytuł, ale moja grupa gimnazjalistów ograniczała się przede wszystkim do trzecioklasistów, więc inwestowanie w takie książki mijało się z celem. W każdym razie kolejne tak duże zakupy językowe dopiero w listopadzie.

W sobotę pojechaliśmy również na cmentarz, gdyż niedługo minie 5 lat odkąd Luby stracił jednego z rodziców. Ojciec i inni członkowie rodziny Lubego są pochowani na cmentarzu, który jest oddalony od nas o prawie dwadzieścia kilometrów. W związku z tym odwiedzamy ten cmentarz rzadko, być może nawet za rzadko. Jednak niestety dystans robi swoje. Moja mama jest pochowana na cmentarzu, który jest na tyle blisko, że możemy wybrać się do niego na piechotę. Gdyby nie tak mała odległość, to raczej na jej grobie nie byłoby formowanych bukszpanów i świeżych kwiatów. Jeszcze przed śmiercią mamy nigdy nie byłam zbyt optymistycznie nastawiona do odwiedzania cmentarza. Kiedy mijałam starsze osoby, które pochylały się nad grobami i jak w transie wymawiały litanie do umarłych, to natychmiast miałam gęsią skórkę. Dopiero po tym jak moja mama odeszła, to na własnej skórze odczułam jak wielki ból sprawia tęsknota i jak trudno żyć z myślą, że jedyne, co możemy zrobić dla drugiego człowieka, to zapalić świeczkę na jego grobie.

Jednak nigdy, ale to przenigdy nie wolno zapomnieć się w tym bólu i należy wracać do świata żywych. Wielu ludzi popełnia ten błąd i zapomina o tych, co zostali. No cóż ... Nie wiem czy my jako naród mamy z tym problem, ale rodzina dla Polaków jest jednocześnie jednym z najważniejszych dóbr jakie posiadamy i jednocześnie źródłem różnej maści emocji, nie zawsze tych pozytywnych. Jako, że posiadamy dużą rodzinę (szczególnie z mojej strony), to stosunkowo często organizowane są u nas różnej maści spotkania i imprezy. Wczoraj mieliśmy dwa wydarzenia rodzinne. Pierwsze, czyli 70 urodziny mojej babci oraz drugie czyli popołudniowe spotkanie z siostrą Lubego i jej rodziną. Nie obyło się bez małych zgrzytów (nieco rozminęliśmy się godzinowo), ale staram się nie chować urazy i szybciutko zapominać o takich ''głupotkach''. Bardzo łatwo jest się obrazić, przestać utrzymywać z kimś kontakt i powiedzieć ''nie potrzebuję cię''. O wiele trudniej jest wyciągnąć rękę na zgodę i czasami przyznać się do błędu.

No comments:

Post a Comment

Witaj Drogi Gościu w moim internetowym zakątku.
Jest mi bardzo miło, że chcesz zostawić po sobie ślad, ale proszę jednocześnie, abyś zastosował się do kilku prostych zasad:

1.Podpisujemy się
2.Nie obrażamy świata
3.konstruktywna krytyka mile widziana
4.zostawiamy adres mailowy/adres bloga.

Dziękuję i pozdrawiam!
Justyna